Codzienny przegląd najciekawszych informacji z branży mediów internetowych i społecznościowych. Zapraszamy do lektury.

Huawei największym producentem na świecie? Nie, to fake news

komorkomania.pl, 28 marca 2019 r. Chińska Agencja Prasowa – powołując się na dane koncernu analitycznego GfK — opublikowała komunikat, według którego Huawei globalnie sprzedał w styczniu 2019 więcej smartfonów niż Samsung i Apple. Temat szybko podłapały media na całym świecie, bezrefleksyjnie nazywając Huaweia największym producentem, ignorując kilka istotnych faktów. Po pierwsze, dane miały dotyczyć tylko jednego miesiąca. To tak jakbym ja z całej doby wybrał jeden moment, w którym poruszałem się szybciej niż Usain Bolt, po czym ogłosił się najszybszym człowiekiem na świecie. Po drugie, GfK w swoich raportach nie uwzględnia Stanów Zjednoczonych. Kojarzycie? To taki mały, ubogi rynek, na którym Samsung i Apple sprzedają marne miliony smartfonów, a na którym Huawei nie jest obecny. Nieistotny szczegół. Innymi słowy: nie dość, że przywoływane przez media dane nie mają sensu, to jeszcze — według rzekomego źródła — nie są nawet prawdziwe. Czytaj więcej…


Facebook pozwany za dyskryminację

cyfrowa.rp.pl, 28 marca 2019 r. Portal społecznościowy znów w tarapatach. Tym razem giganta pozwał amerykański Departament Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, który oskarża go dyskryminację użytkowników ze względu na rasę, religię, czy narodowość. Jak informuje „The New York Times”, Facebook umożliwiał reklamodawcom z branży nieruchomości ograniczanie wyświetlania reklam odbiorcom o określonym pochodzeniu. Czy w efekcie muzułmanin, czy czarnoskóry internauta nie mógł otrzymać online oferty na zakup domu w „białej” dzielnicy? To, zapewne, ustali sąd. Największy serwis społecznościowy wydaje się być zaskoczony całą sytuacją i przekonuje, że w tym miesiącu usunął możliwość reklamowania mieszkań, kredytów, czy ofert pracy na podstawie wieku, płci, czy adresu zamieszkania odbiorców. Fakt jest jednak taki, że prawo federalne wyraźnie zabrania takiej dyskryminacji w reklamach. Czytaj więcej…


Nowe prawo autorskie przyjęte przez PE to bój o duże pieniądze. “Dyrektywa niebezpieczna i spóźniona” 

wirtualnemedia.pl, 28 marca 2019 r. Parlament Europejski przyjął większością głosów unijną dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Państwa członkowskie będą miały 2 lata na wprowadzenie lokalnych przepisów zgodnych z tą regulacją. Branża internetowa nie jest jednomyślna w ocenach dyrektywy, a Google nie kryje rozczarowania jej kształtem. „W prawie autorskim nie ma „drugiego dna”, chodzi tylko o duże pieniądze. Dyrektywa jest spóźniona by zmienić układ na rynku, zaszkodzi też sektorowi kreatywnemu w Europie” – oceniają dla Wirtualnemedia.pl Google, wydawcy, prawnicy i eksperci segmentu cyfrowego. Dyrektywa ma zmienić przepisy w zakresie praw autorskich, żeby dostosować je do obecnego poziomu rozwoju technologicznego mediów, zwłaszcza w internecie. Jej projekt jesienią 2016 r. przedstawiła Komisja Europejska. W dyskusjach nad dyrektywą najwięcej uwagi poświęca się dwóm przepisom: art. 11 i art. 13. Ten pierwszy ma wprowadzić dodatkowe prawo pokrewne dla wydawców oraz licencjonowanie treści (nieobejmujące cytowania pojedynczych słów z innej publikacji), co może mocno zmienić model biznesowy większości agregatorów treści i aplikacji informacyjnych. Z kolei artykuł 13 mówi o monitorowaniu treści oraz odpowiedzialności prawnej dostawców usług internetowych za treści zamieszczane przez ich użytkowników. Przegłosowana dyrektywa od dawna budziła kontrowersje. Przeciwko jej wprowadzeniu była spora część środowiska internetowego, swoje wątpliwości dotyczące negatywnych efektów nowych przepisów zgłaszały m.in. Google, Fundacja Mozilla, Wikipedia czy Wykop. Czytaj więcej…


Giganci technologiczni kontra nowe, kosztowne regulacje

techcrunch.com, 28 marca 2019 r. Facebooka przez kilka ostatnich lat dotykały same nieszczęścia. Fałszywe wiadomości, Cambridge Analytica, antysemityzm, Rosja hakująca wybory w 2016 roku, rasistowskie memy, morderstwa i lincze w Indiach, Birmie i na Sri Lance. A Facebook to tylko firma technologiczna z najdłuższą listą skandali. Należy także rozważyć dobrze udokumentowane role Google, YouTube i Twittera w rosnącym globalnym kryzysie zdrowotnym spowodowanym dezinformacją medyczną rozpowszechnianą na wszystkich tych głównych platformach. Inwestorzy słusznie zaczynają się martwić. Jeśli firmy technologiczne nie będą w stanie przewidzieć i powstrzymać tych problemów, prawdopodobnie doprowadzą do wprowadzenia nowych regulacji, które będą kosztować miliardy. A internetowi giganci odmawiają wzięcia odpowiedzialności. Argument, że problem leży w nadużywaniu przez osoby trzecie ich narzędzi jest mało przejrzysty nie tylko w mediach, ale coraz częściej także w oczach opinii publicznej. Czytaj więcej…


Jak przygotować dzieci na świat fałszywych wiadomości?

irishtimes.com, 28 marca 2019 r. Dzieciom codziennie dostarczane są wiadomości, począwszy od nauki w szkole, a skończywszy na słuchaniu najnowszej muzyki, oglądaniu filmów, graniu w gry czy uprawianiu sportu. Dzieci są też twórcami wiadomości. Każdy, kto ma profil w mediach społecznościowych, może tworzyć własne wiadomości. Należy pamiętać jak ważne jest, aby dzieci mogły bezpiecznie poruszać się po Internecie. Dlatego trzeba nauczyć je, jak rozpoznawać fake newsy w sieci. Czytaj więcej…